***
(pięć miesięcy wcześniej)
Podążał
ciemnym korytarzem a czarna szata powiewała za nim jak skrzydła. Było
tu zimno jednak on przez dwadzieścia lat jak tu uczy zdążył się już do
tego przyzwyczaić. Zdążył przyzwyczaić się do chłodu jednak specyficzny
zapach przywodzący na myśl ukiśnięte mleko cały czas przyprawiał go o
mdłości.Wstrzymał oddech i zaklęciem otworzył drzwi do gabinetu.
Oślepiły go egipskie ciemności. Był jednak pewien że kiedy wychodził
dwadzieścia minut temu zostawił zapaloną świeczkę. Czyż by zdążyła się już wypalić?
Pomyślał i już sięgał ręką do kieszeni w której zwykł trzymać różdżkę
gdy nagle z żalem stwierdził że magicznego patyka tam nie ma. Nagle
zapaliło się światło a chór głosów przywitał go zgodnym.
- Wszystkiego najlepszego. - tylko jedna osoba na końcu dodała "smarku".
Nikt
się tym jednak nie przeją. Gabinet był ze trzy razy większy niż
normalnie. Na każdej ścianie wisiały kwiaty a pod sufitem były balony.
- Kto z was ma moją różdżkę? - zapytał Naczelny Postrach Hogwartu.
- Syriusz? - Profesor McGonagal zmroziła wzrokiem jednego ze starej paczki Huncwotów.
- Okej! Ale to będzie mój prezent. - Zastrzegł oddając różdżkę Mistrzowi Eliksirów.
- Nie spodziewałem się żadnych prezentów. - Odgryzł się Nietoperz.
- No wiesz chciałem ci kupić szampon. Ale stwierdziłem że skoro i tak go nie użyjesz to nie będę tracił galeonów.
- Tak z różdżką masz przynajmniej pewność że twój trud nie pójdzie na marne.
- No dokładnie. - Black uśmiechną się jak by był głupi.
- Severusie nie przejmuj się nim. - Albus poklepał go po plecach. - Proponuje zjeść tort.
Dwa skrzaty uginające się pod ciężarem wielkiego czekoladowego tortu z napisem "Wesołego życia po 40. Kolejne przyjęcie za 10 lat.Chyba że wcześnie umrzesz" weszły do gabinetu i postawiły ciasto na stole.
- Syriusz pisał. - Odpowiedziała Tonks na nieme pytanie Snapa.
- Proponuje pomyśleć życzenie. - Zaskrzeczał Filius i machnięciem różdżki zapalił czterdzieści czarnych świeczek.
- Najlepiej pomyśl o własnej śmierci. - Syriusz nie był by sobą gdyby nie wtrącił swoich dwóch knutów.
- Syriusz! - Skarciła go Nimfadora.
- No co?
- Dobra Severusie dmuchaj zanim zginiesz! - Zaśmiał się dyrektor.
Jubilat zamyślił się na chwile po czym w myślach wypowiedział życzenie o które nikt by go nigdy nie podejrzewał, Chcę znaleźć prawdziwą miłość. . Zdmuchną naraz wszystkie świeczki.
- Zginiesz?
- Nie!
Reszty imprezy albo nie pamiętał albo po prostu nie chciał pamiętać. W każdym razie obudził się w szafie na eliksiry w samych bokserkach. No tak, pewnie byłem już nieźle pijany i Syriusz zrobił mi kawał.
Głowa go strasznie bolała. Sięgną nad głowę po eliksir na kaca wypił do dna i dalej spał na półce obok rozmaitych eliksirów.
- Syriusz? - Profesor McGonagal zmroziła wzrokiem jednego ze starej paczki Huncwotów.
- Okej! Ale to będzie mój prezent. - Zastrzegł oddając różdżkę Mistrzowi Eliksirów.
- Nie spodziewałem się żadnych prezentów. - Odgryzł się Nietoperz.
- No wiesz chciałem ci kupić szampon. Ale stwierdziłem że skoro i tak go nie użyjesz to nie będę tracił galeonów.
- Tak z różdżką masz przynajmniej pewność że twój trud nie pójdzie na marne.
- No dokładnie. - Black uśmiechną się jak by był głupi.
- Severusie nie przejmuj się nim. - Albus poklepał go po plecach. - Proponuje zjeść tort.
Dwa skrzaty uginające się pod ciężarem wielkiego czekoladowego tortu z napisem "Wesołego życia po 40. Kolejne przyjęcie za 10 lat.Chyba że wcześnie umrzesz" weszły do gabinetu i postawiły ciasto na stole.
- Syriusz pisał. - Odpowiedziała Tonks na nieme pytanie Snapa.
- Proponuje pomyśleć życzenie. - Zaskrzeczał Filius i machnięciem różdżki zapalił czterdzieści czarnych świeczek.
- Najlepiej pomyśl o własnej śmierci. - Syriusz nie był by sobą gdyby nie wtrącił swoich dwóch knutów.
- Syriusz! - Skarciła go Nimfadora.
- No co?
- Dobra Severusie dmuchaj zanim zginiesz! - Zaśmiał się dyrektor.
Jubilat zamyślił się na chwile po czym w myślach wypowiedział życzenie o które nikt by go nigdy nie podejrzewał, Chcę znaleźć prawdziwą miłość. . Zdmuchną naraz wszystkie świeczki.
- Zginiesz?
- Nie!
Reszty imprezy albo nie pamiętał albo po prostu nie chciał pamiętać. W każdym razie obudził się w szafie na eliksiry w samych bokserkach. No tak, pewnie byłem już nieźle pijany i Syriusz zrobił mi kawał.
Głowa go strasznie bolała. Sięgną nad głowę po eliksir na kaca wypił do dna i dalej spał na półce obok rozmaitych eliksirów.
***
Gdzieś na końcu długiej uliczki pojawiła się czarna zamaskowana postać i tylko po sposobie poruszania się można było wyczytać że jest to mężczyzna. Postać zniknęła za zakrętem równie szybko jak się pojawiła. Severus Snape usiadł na ławce w parku i czekał na pannę WIMEM TO WSZYSTKO GRANGER. Siedział tak z piętnaście minut i już zaczynał się denerwować spóźnieniem byłej gryfonki gdy nagle usłyszał trzask łamanych gałęzi i z za drzewa wyszła dziewczyna...przepraszam młoda kobieta.
- Wybacz Severusie. Zgubiłam się - tłumaczyła się kobieta.
- Hermiono. Przecież wiesz że to nic takiego.
Objął ją w tali i pocałował w usta. Szybko i krótko ale z pasją i wielkim uczuciem. Granger sama przed sobą musiał przyznać że jej były nauczyciel całuje wspaniale. Odczuwała to nawet teraz mimo iż potajemnie spotykała się z nim już od roku.
- Musimy im w końcu powiedzieć - zaczęła brązowo oka.
- Wiem.
- Tylko jak?
- Proponuje wspomnieniem.
- Za duży szok.
- Listem?
- Nie chcę ich urazić!
- Patronusem? - Sev został zmrożony wzrokiem ukochanej. - Nie, nie zły pomysł.
- Nie wiem jak.
- Hermiono Jane Granger czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - Śmiercielus (jak go nazywali Huncwoci) ukląkł na jedno kolano przed Mioną i wyją piękny pierścionek zaręczynowy z diamentem.
- Wydałeś na to majątek! - Hermi zakryła usta dłonią aby nie pokazać swojego zdziwienia i zarazem szczęścia które próbowało wydostać się każdą najmniejszą szparką jej ciała.
- Nie zmieniaj tematu - warkną POSTRACH HOGWARTU.
- Mieliśmy zastanawiać się jak przekażemy Zakonowi że jesteśmy razem - odburknęła mu w odpowiedzi brązowowłosa.
- Miono proszę - zrobił psie oczka.
- Ech... Muszę się zastanowić - nałożyła ręce na ramiona i udała głębokie niezamyślenie. W końcu po krótkiej chwili wykrzyknęła. - Tak!
Dwudziestojednolatka wpadła w ramiona kochanka całując go namiętnie.
- Wybacz Severusie. Zgubiłam się - tłumaczyła się kobieta.
- Hermiono. Przecież wiesz że to nic takiego.
Objął ją w tali i pocałował w usta. Szybko i krótko ale z pasją i wielkim uczuciem. Granger sama przed sobą musiał przyznać że jej były nauczyciel całuje wspaniale. Odczuwała to nawet teraz mimo iż potajemnie spotykała się z nim już od roku.
- Musimy im w końcu powiedzieć - zaczęła brązowo oka.
- Wiem.
- Tylko jak?
- Proponuje wspomnieniem.
- Za duży szok.
- Listem?
- Nie chcę ich urazić!
- Patronusem? - Sev został zmrożony wzrokiem ukochanej. - Nie, nie zły pomysł.
- Nie wiem jak.
- Hermiono Jane Granger czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - Śmiercielus (jak go nazywali Huncwoci) ukląkł na jedno kolano przed Mioną i wyją piękny pierścionek zaręczynowy z diamentem.
- Wydałeś na to majątek! - Hermi zakryła usta dłonią aby nie pokazać swojego zdziwienia i zarazem szczęścia które próbowało wydostać się każdą najmniejszą szparką jej ciała.
- Nie zmieniaj tematu - warkną POSTRACH HOGWARTU.
- Mieliśmy zastanawiać się jak przekażemy Zakonowi że jesteśmy razem - odburknęła mu w odpowiedzi brązowowłosa.
- Miono proszę - zrobił psie oczka.
- Ech... Muszę się zastanowić - nałożyła ręce na ramiona i udała głębokie niezamyślenie. W końcu po krótkiej chwili wykrzyknęła. - Tak!
Dwudziestojednolatka wpadła w ramiona kochanka całując go namiętnie.
***
- Harry patrz Miona przesłała list.
Kobieta o rudych włosach w trzecim miesiącu ciąży podeszła do męża z kawałkiem pergaminu.
- Co pisze? - zapytał wybraniec.
- Mamy się z nią spotkać dzisiaj o dwudziestej w kawiarni na Pokątnej.
- Ciekawe po co?
- Nie wiem ale wygląda na to że to coś poważnego.
***
- Cześć Ginny, Harry - Hermiona siedział przy stoliku w kawiarni razem z Ronem, Luną, Seamusem i Nevilem.
- Cześć Miona. Cześć wszystkim.
- Tak, cześć!
Przywitała się trochę zdziwiona para.
- Nie napisałam wam że będzie nas trochę więcej?
- Nie, nie pisałaś - ruda koleżanka nie dała po sobie poznać jak bardzo jest zmieszana.
- Ojejku! Przepraszam - pisnęła Miona.
- Czekamy jeszcze na kogoś?
- Nie, wy byliście ostatni.
- To możesz zacząć mówić, nie spieszy mi się jednak wolała bym aby Harry spędzał tylko tyle czasu z Ronem ile to konieczne - czerwonowłosa spojrzała się na przyjaciółkę wzrokiem mówiącym "Pamiętasz ten ostatni raz". Ostatnie wspólne spotkanie Rona i Harr'ego oraz Nevilla i Seamusa zakończyło się tym że czterej panowie śpiewali mugolskie szanty do butelki po ognistej na środku mugolskiej ulicy. Dosłownie, samochody musiały ich omijać!
Granger uśmiechnęła się na to wspomnienie.
- Tak pamiętam. Ale nie o tym mieliśmy rozmawiać. Mam wam do przekazania naprawdę ważną informację.
- Jaką? - Luna po raz pierwszy od kąt przyszła wykazała jakie kol wiek zainteresowanie rozmową.
- Wychodzę za mąż! - oświadczyła z dumą była gryfonka.
Zewsząd rozległy się gratulacje i pytania "za kogo" jednak brązowooka nie postanowiła pisnąć słówka.
- To powiedz chociaż czy go znamy? - poprosiła pani Potter.
- Znacie, i to dobrze - uśmiechnęła się tajemniczo.
- Teraz to ciekawość mnie zżera - pożalił się Neville.
- Oczekuję was za dwa dni w piątek o 14.00 w Hogwarcie.
***
(Piątek)
- Ginny? A co ty tu robisz?
Zapytała Hermiona otwierając drzwi wejściowe przyjaciółce.
- Mam zamiar pomóc ci w przygotowaniach do ślubu.
Kolejne kilka godzin spędziły na jak to ujęła ruda "przystrajaniu" panny młodej.
Nadeszła godzina ślubu.
Hermionę do "ołtarza" (podwyższenia wielkiej sali) odprowadzał ojciec. Przy Dumbledorze stał Severus Snape w białym garniturze. Miona próbowała nie zauważać zdziwionych min swoich znajomych i nie wybuchnąć po drodze śmiechem. Jej druhnami były Padma oraz Parvati obie w pięknych sukienkach. Padma w niebieskiej a Parvati w różowej i tylko dzięki tym kolorom można było te siostry od siebie odróżnić
- Severusie Tobiaszu Snapie czy ślubujesz Hermione Jane Granger miłość, wierność i przysięgasz nie opuścić jej aż do śmierci? - zapytał Dumbledore.
- Przysięgam.
- Czy tu Hermiono Jane Granger ślubujesz Severusovi Tobiaszowi Snapowi miłość, wierność i ... - Miona nie dała dokończyć dyrektorowi.
- Przysięgam.
- W takim razie ogłaszam was małżeństwem możecie się pocałować.
Nietoperz ują w swoje dłonie głowę Miony i złożył na jej ustach subtelny i krótki jednak pełen miłości i szczęścia pocałunek.
Wszyscy przychodzili i gratulowali świeżo upieczonemu małżeństwu. Chciaż nie kryli swojego zdziwienia i niechęci do wybranka serca Hermi bądź w przypadku znajomych Seva to samo tylko w drugą stronę.
- Jej miona - Ginny nie wiedziała co powiedzieć - Gratuluje!
- Dziękuje.
- Profesorze - rzekł Harry - jeśli Mionie coś się stanie nie ręczę za siebie.
- Podpisuję się - dodała rudowłosa i poprawiła falbankę swojej czerwonej pasującej do włosów sukienki.
Kolejna z życzeniami przyszła Luna w żółtej sukience. Wyglądało to bardzo podobnie do tych poprzednich o dziwo Luna nie wymyślała jakiś niestworzonych historii o Narglach czy innych stworkach. Kolejni byli bardzo eleganccy Seamus, Neville, Dean, Ron, Tonks (w zielonej sukience i również zielonych falowanych włosach do pasa) z Remusem oraz synkiem Tedem, Syriusz, Mody, Levander, Hanna Abot, profesor McGonagal, nauczyciele, Lucjusz i Narcyza Malfoy oraz ich syn Draco z Astorią (która jak uznała Hermiona wyglądała jak panienka lekkich obyczajów) i kilka innych znajomych Snapa oraz nauczyciele i byli uczniowie Hogwartu.
Zaczęły się tańce. Pierwszy oczywiście zatańczyła z małżonkiem a po tak dobrze znanym "Odbijamy" po kolei z Harrym, Deanem, Ronem, Remusem, Syriuszem, Seamusem, Nevillem, Draconem, Lucjuszem, jakimś szatynem, profesorem Dumbledorem, profesorem Slughornem, Szalonookim Modym i innymi. Po Szalonookim przestała liczyć i myśleć. Całe towarzystwo bawiło się do białego rana a Miona niewiele z tego pamiętała.
***
Miesiąca miodowego Miona długo nie zapomni. Spędziła go wraz ze swoim ukochanym na Karaibach. Nie pytała się go ile to kosztowało i skąd wziął na to pieniądze. Postanowiła nie zaprzątać sobie tym głowy.
Tydzień po powrocie z wysp Hermi dowiedziała się że jest w ciąży. Był to jeden z najszczęśliwszych dni w jej życiu.
Cała jej ciąża przebiegała spokojnie i urodziła zdrową córkę Anabeth Ginny Snape. Była dla niej i Severusa całym światem. Zawsze pozostała ich ukochana jedyną córką.
Kiedy Anabeth miała cztery latka pani Snape urodziła syna Hugo Neville Snape. Był to ich jedyny i ukochany syn.
***
(10 lat po ślubie)
- Tak jak obiecaliśmy kolejna impreza na pięćdziesiątkę!
W drzwiach wejściowych stał Syriusz i z pięćdziesiąt innych osób.
- Musieliście tej obietnicy dotrzymać?
- Tak!
Weszli do środka. To przyjęcie było znacznie bardziej cywilizowane od poprzedniego głównie ze względu na obecność dzieci w domu.
- Pomyśl życzenie.
Zaproponowała Tonks kiedy dwa skrzaty wniosły dokładnie taki sam tort co dziesięć lat temu.
O co by tutaj poprosić? Dziesięć lat temu moje życzenie się spełniło więc może teraz chcę aby nic się w moim życiu nie zmieniło ponieważ jest wspaniałe takie jakim jest!
Zdmuchną świeczki i z uśmiechem na twarzy pogodził się z Syriuszem.
***
(Rok po pięćdziesiątych urodzinach Severusa Stacja King Cros)
- A co się stanie jak trafię do Slytherinu? - pytała jedenastoletnia brązowo włosa dziewczynka kobiety, która wyglądała na jej matkę.
- Wtedy nic się nie stanie.
- Na pewno?
- Ani, ja byłem ślizgonem. Chcesz mi powiedzieć że to coś złego? - mężczyzna o czarnych przetłuszczonych włosach podniósł jeną brew.
- Jeśli wszyscy tam mają tłuste włosy to tak!
- Typowa gryfonka - Były nauczyciel eliksirów pokręcił głową z dezaprobatą - Hermiono wdała się za bardzo w ciebie.
Pannie Snape poprawił się znacznie humor i teraz radośnie weszła do pociągu rozmawiając z Jamsem Potterem Juniorem.
- Ja też chce jechać do Hogwartu! - czarno włosy chłopczyk tak bardzo podobny do Severusa w jakim Anabeth była podobna do Hermiony tupną małą nóżką.
- Jeszcze cztery lata - Mistrz Eliksirów uśmiechną się pocieszająco.
- Szybko minie - Hermiona przytuliła syna i teraz cała trójka Snapów i czwórka Potterów machała odjeżdżającym dzieciom.
- Jak oni szybko rosną - wzdychnęła Ginny.
- Jeszcze chwila i zostaniemy dziadkami - Wybraniec pokręcił głową z dezaprobatą.
- Na razie są dziećmi i tego się trzymajmy - Miona podniosła wszystkich na duchu.
Pociąg odjechał a oni wrócili do domów do swoich zajęć wspominając swój pierwszy wyjazd do Hogwartu. Każdy pamiętał go inaczej. Każdemu towarzyszyły inne uczucia i to było właśnie najpiękniejsze. Z uśmiechem na twarzach wrócili do codzienności.
*******
Bonus:
Sukienka Miony:
Sukienka Padmy:
Sukienka Parvati:
Sukienka Ginny:
Sukienka Luny:
Sukienka Tonks:
Sukienka Levander:
Suknia Hanny:
Suknia Astorii:
Suknia prof. McGonagal:
Suknia Narcyzy:
Teraz się pewnie zastanawiacie czy ja nie miałam co robić tylko zdjęcia w necie szukałam. Heh. Nie ja te sukienki dawno temu wyszukałam i po prostu wrzuciłam je tutaj jako odpowiedniki czyjegoś ubioru.
PS.
Jeśli buty nie są pokazane na zdjęciu oznacza to że są one na obcasie w kolorze sukienki.
Bonus 2:
Garnitur Severusa:
Garnitur Syriusza:
Garnitur Remusa:
Garnitur Lucjiusza:
Garnitur Draco (w standardzie heh):
Strój Albusa:
Ubiór Modiego:
Slughorn i jego szata:
Neville, Harry, Ron (dokładnie w takiej kolejności):
Seamus, Dean, nieznajomy szatyn, Filius Flitwick
(dokładnie w takiej kolejności):
Ted Remus Lupin:
Ech na moje to najsłodszy...
Bonus 3
Tak wyglądały dzieci Hermiony i Severusa.
Anabeth:
Hugo:
I niech ktoś tylko spróbuje mi powiedzieć że nie są podobni do rodziców.























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz